17 marca, 2024

Trening dykcji przed nagraniem podcastu

Trening spikerski — czyli trening ĄĘ

Na początku nie będzie idealnie, jeśli nie jesteś wyszkoloną mówczynią. Trening spikera można podzielić na dwie części:

  • rozgrzewkę przed nagraniem,
  • ciągłą pracę nad sobą.

Przed nagraniem warto skorzystać z kilku rad:

  • Naprawdę nie zaszkodzi, a wręcz dobrze ci zrobi trochę gimnastyki: kilka podskoków, rozciąganie ciała.
  • Potem czas na aparat mowy. Jednym z moich ulubionych ćwiczeń jest czytanie jakiegoś krótkiego tekstu z czymś w zębach, np. korkiem od wina albo kciukiem. Staraj się czytać jak najwyraźniej. Fajnie, co nie?
  • Kilka parsknięć, wyraźnie artykułowane głoski na głos. O tym nagrałam podcast z Bartkiem, którego możesz tutaj posłuchać — i ćwiczyć razem z nim:
  • Nie jedz czekolady przed nagraniem ani nie pij alkoholu. Czekolada cię zamuli, a alkohol… wiadomo, może cię rozluźnić za bardzo.
  • Kawa i herbata też odpadają, bo wysuszają. Szklanka wody będzie okej — byle niegazowana.
  • Jesteś głodna? Nie nagrywaj. Przejedzenie też nie będzie dobre.
  • Możesz zjeść kilka suszonych moreli albo suszonych śliwek, nawilżą gardło. Ważne, żeby owoce nie były w czekoladzie. Rozgryzienie kilku kapsułek witaminy D również dobrze wpłynie na nawilżenie gardła.

Więcej ćwiczeń znajdziesz w książce Mirosława Oczkosia Sztuka mówienia.

Kilka razy w tygodniu (a najlepiej codziennie) warto poświęcić czas na głośne czytanie tzw. łamańców językowych.

Oto przykład. Przeczytaj go na głos.

Wiersz, w którym syczy przez cały czas

Szczepan Szczygieł z Grzmiących Bystrzyc

przed chrzcinami chciał się przystrzyc.

Sam się strzyc nie przywykł wszakże,

więc do szwagra skoczył: „Szwagrze!

Szwagrze, ostrzyż mnie choć krzynę,

Gdyż mam chrzciny za godzinę”.

„Nic prostszego — szwagier na to.

— Żono, brzytwę daj szczerbatą!

W rżysko będzie strzechę Szczygła

ta szczerbata brzytwa strzygła…”.

Usłyszawszy straszną wieść,

Szczepan Szczygieł wrzasnął: „Cześć!”.

Ale wierszyki to nie wszystko. Każdego dnia staram się też wykonywać takie dwa ćwiczenia:

  1. Czytam na głos jakąś notatkę prasową, post, fragment artykułu, ale robię to tak, jakbym prowadziła właśnie na żywo główne wydanie Faktów.
  2. Stojąc przed lustrem (tak najlepiej, bo jeszcze kontrolujesz mimikę), wymyślam sobie jakiś przedmiot i zaczynam o nim mówić, jakby to było coś niesamowitego. Najlepiej zrozumiesz na przykładzie.

Wchodzę do łazienki… rozglądam się… widzę lampę. No to zaczynam: „Proszę państwa, oto lampa. Jest kilka rodzajów lamp, wiszące, stojące, biurowe. Ta zapewne jest z Ikei…” i tak dalej, i tak dalej. Najlepiej 2 – 3 minuty. Chodzi tutaj o to, żeby mówić bez tzw. paradźwięków: „yyyy”, „eeee”. Zanim skończysz mówić jedno zdanie, w twojej głowie już powstaje kolejne. Bez przerwy na „yyyy… co to ja miałam powiedzieć… eee”.